Dziś w wigilię, kiedy za kołnierz ckliwie łapie nas nostalgia chwil przemijających, świąteczne szaleństwo opada na dno szklanki niczym osad z kompotu. Majka zasiedziała się w ogromnym fotelu swojej małej pracowni, wykładając bose stopy na taboret... jej znakiem rozpoznawalnym jest nieustająca cecha człowieka myślącego - rozważania. Ciągle rozważa, buduje nowe scenariusze, tworzy wyjścia awaryjne - chociaż ostatnim czasem, zarzekała się, że już takich poczynań nie praktykuje - a jednak... Huk i krzątanina w domu, dziś nadawały rytmu myślom. Plątały się one równie sprawnie co matka Majki po kuchennej powierzchni. Ciągle w tle było słychać wysuwane krzesła, które niedługo zapełnią się najważniejszymi ludźmi z życia Majki. Ona sama zaczęła zastanawiać się jakie znaczenie semantyczne posiada słowo - najważniejszy bądź ważny i ważniejszy od innych...
Podejrzewam, że każda z nas mogłaby sięgnąć do słownika i szybko rozszyfrować tą zagwostkę, ale właśnie w tym tkwi szkopuł dylematu - że dla każdego z perspektywy rozważań nadamy temu słowu inną wartość, ciężkość, kształt... Majka zaczęła sobie przypominać jak to było być dla kogoś ważnym. Pamięta, że to jedno z milszych uczuć jakich można doświadczyć i to jedno z tych uczuć jakie ona mogła poświęcić Piotrowi. Miała ona niebywałą trudność w nazywaniu emocji a co dopiero w ich okazywaniu, przypominała sobie dzisiaj wszystko - krok po kroku, ile kosztowała ją budowa od podstaw samej siebie, bo przecież jeszcze kilka miesięcy temu zlizywała swój własny skowyt z tapczanu, a później z paneli i płytek... Pamiętała co to znaczy być twardym człowiekiem wyprutym i wyzutym z empatii. Długo się zastanawiałam, co będzie musiało się wydarzyć aby Majka zaczęła borykać się z samodoświadczeniem - przekraczania granic; i coś się wydarzyło, wbrew pozorom to nie była istota drugiego człowieka, jego pomoc, ale dyskomfort Majki, że dłużej nie zniesie zlodowaciałej siebie. Dzisiaj Majka trafia na kogoś kto przypomina jej lustrzane odbicie przed posprzątaniem własnego bałaganu. Wie, że stratosfera, w której znajduje się Piotr to kwestia chęci oraz woli - ale ciągle myśli, że nie może już niczego więcej przekazać bo na nic więcej nie pozwala jej sztuka pięknego pisania SMS-ów. Chryste... żyjemy w tak popieprzonym świecie, że zdecydowanie za dużo można załatwić za pomocą stu sześćdziesięciu znaków a zdecydowanie za mało kiedy chodzi o powagę sytuacji.
Majka siedzi dalej. Wygina palce u stóp w prawo i lewo, i wie, że równie elastycznie powinna ruszyć ze swoim życiem - wybrać drogę dla tych stóp. Ale siedzi dalej... Nie podejmuje działania, chociaż pamięta dzień, w którym obiecała sobie, że już nigdy nie odda podjęcia decyzji w cudze dłonie - to takie małostkowe. Dać zadecydować innemu. Jednak to nie kwestia hedonistycznej pobudki, aby mnie i Majce było dobrze, abyśmy zostały dobrze usytuowane. To kwestia tego, że już więcej dołożyć ze strony Majki - nie można. Jest taki moment, kiedy to druga osoba musi stanąć na drabinie odpowiedzialności i powiedzieć, nie wyszeptać lecz powiedzieć - co dalej... Dziś jest wigilia i Majka bardzo boi się - że jaka wigilia takie zmagania na cały przyszły rok, nie wiem kiedy stała się taka przesądna, ale się stała i panicznie zaczęła się lękać, że nadchodzi tak dobrze znane-nieznane. Ponadto Majka rozważała toki myślenia Piotrka, doszukiwała się co najmniej w nich racjonalizmu bo jedyne co widziała to irracjonalne i surrealistyczne ucieczki. Słuszne, czy nie słuszne - nadal ucieczki. Ludzie często uciekają zamiast stawić czoła podjęciu próbie. Majka mnie pyta: co najgorszego może się wydarzyć, no co? Że się przywiąże i ze mną zżyje... ? Pomyślałam, że to taki optymistyczny scenariusz dla ludzi wielkiej wiary, bo może też się nie przywiązać i nie zżyć, chociaż obserwując Piotra jako ta druga, myślę, że optymistyczny scenariusz ma prawo bytu: chłopak ma gest! Potrafi mówić piękne słowa i równie pięknie je zanegować działaniem... Ale Majka go pragnie. Tak mocno pragnie, że czeka.
Matka Majki zawsze powtarzała, że pragnienie przychodzi nieoczekiwanie. I miała rację. To najbardziej nieoczekiwany rozwój wydarzeń, na jaki Majka mogła się powziąć i sama doskonale o tym wiedziała. Że brodzi w sytuacji, nad którą nie ma już minimalnej kontroli - kontrole ma Piotr. Irracjonalny i surrealistyczny tok myślenia Piotra rządzi logistycznym podejściem Majki.
Nie można zmusić człowieka do uczuć, ale można mu je z dnia na dzień pokazywać w to nowszych odsłonach i uczyć oswojenia, pamiętacie Małego księcia ? Oswoiłeś mnie to teraz weź za mnie odpowiedzialność... Majka chce oswoić Piotra niczym Mały książę lisa. Co dzień robić jeden mały krok na innej przestrzeni.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - Majka tęskni i szuka rozwiązania. Piotr to czyta? Nie sądzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz