Majka już gotowa.
Czerwona rozłożysta sukienka. Czerwone usta i ogromny kok przewiązany srebrzystą tasiemką. Babcia wraz z Mamą na sam widok Majki praktycznie piszczały z zachwytu... Tylko Majce dziś zachwytu brak. Znalazłam chwilę w tym całym harmidrze, żeby na nią spojrzeć. Monumentalna, tak bym ją określiła. I w tym określeniu - żal nie dawał spuścić z niej wzroku, była to dłuższa chwila patrzenia jak jej ogromna zieleń oczu pochłania puste talerze. Pierwszy raz od bardzo dawna zobaczyłam jak drugi człowiek toczy wewnętrzny bój pomiędzy: usiąść i się rozpłakać, a zachwycać i wspierać...
Z tego miejsca ja i Majka, oraz Zośka, której jeszcze nie poznaliście życzymy:
by przyszły rok był rokiem przepełnionym słusznością decyzji, tak aby konsekwencje podjętych kroków stały się miłą etiudą dla dni kolejnych, życzymy też przerostu szczęścia nad szarością tygodnia i empatii.
Wesołych świąt!
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - Majka odkryła w sobie mocniejszy podryg serca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz