sobota, 28 grudnia 2013

Mistrz faux pas

Nie potrafię znaleźć najlepszego określenia na wczorajszy wieczór. Najchętniej wycedziłabym ponownie twarzą w poduszkę i niemym westchnieniem stwierdziła: japierdole... Przewracam oczami w nieskończoność nad swoją własną głupotą uczynku. Jednak potrafię być mistrzem faux pas - tak. Sposób w jaki Mama przyniosła mi rosół do pokoju i technika postawienia go na szafce, nakazuje mi wnioskować nieposkromione szeregi złości za nocną przygodę. Fakt, że mój stan nie wskazywał na zbytnie trzymanie się pionu... zostało mi pozwolone wykazać się inwencją - jak sobie pościelisz tak się wyśpisz... to się wyspałam, największy pluszak stał się obiektem, w którym upatrywałam poduszkę. 

Nagromadzenie wiadomości tekstowych, wprawia mnie w zakłopotanie. Olaf dał mi bure. Porządną... poczułam się jakby krzyk ojca zasiadł nad moją głową. Gniewny krzyk. Olaf bardzo przejmowała się tym, co zaczęło się ze mną dziać. Pogubiłam się i wpadłam w wir. Dostrzegał to bardziej niż ktokolwiek z czym mam problem i czego zaczęłam nadużywać... 

Wierzę w to, że nowy rok przyniesie zmiany. 

Chciałabym zmian w sercu.

* * * 
Pamiętniki człowieczeństwa - ssie mnie w żołądku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz