niedziela, 12 stycznia 2014
Kilka wieczorów wstecz poznałam Grześka. Barman w jednym z krakowskich klubów. Faktem jest, że kilka wieczorów wstecz spoglądałam na niego kilkanaście razy, ale bez szczególnego zamiłowania do tego spojrzenia. Dopiero moment kiedy wisiałam przy barze czekając aż przyjdzie moja kolej można uznać za mały przełom w wymianie spojrzeń na drodze do wymiany krótkich poglądów. Grzesiek sprawiał miłe wrażenie i... uroczo się uśmiechał. To by było na tyle, gdyby nie dał Ance numeru telefonu zapisanego na kartce a ona z kolei nie dałaby go mnie... szkopuł tkwi w tym, że późną porą pomyliłam ostatnią cyfrę i... kilka wieczorów wstecz pisałam, owszem ale ze zdecydowanie obcym człowiekiem - jeszcze bardziej obcym niż barman podający mi papierosy. Suma summarum gdyby nie mój brat, wyrzuciłabym wymiętą karteczkę do kosza i nigdy nie dowiedziała się... co ma Grzesiek do zaoferowania. A otóż miał - śniadanie o szóstej rano.
Śniadanie przeminęło w miłym odliczaniu od ciastka do ciastka i ciągłej towarzyszącej nam atmosferze zaspania. Grzesiek byłby poukładany, gdyby nie fakt, że wczoraj wieczorem ostentacyjnie zamanifestował swoje niezadowolenie za barem... kiedy nie okazałam się jedną z tych dziewczyn wiszących u skraju lady i wzdychających, czyhając na dostąpienie łaski barmana. Bo przecież mogłam się przywitać - napisał takim kaprysem, że prawie słyszałam jak tupie nogami w takt pędzącego komunikatu! Od słowa do słowa...
Nauczyłam się milczeć. Ostatnio nauczyłam się mniej zabiegać o każdego człowieka, owszem - gryzie mnie cisza skupiona w ciszy, ale nie popadam już w jawną histerię. Im mocniej... jestem harda tym bardziej skupiam na sobie uwagę i przyciągam, drugiego człowieka. Z każdą odmową.... lgną jak ćma do światła. To sprawia, że zastanawiam się jaka jest powierzchnia centymetra kwadratowego logiki w ćmy mózgu. Wczoraj ciągle padało to toporne pytanie, z którego aż wylewa się niezręczność od obcych ludzi: dlaczego jesteś singlem? Bo jestem. Bo będąc w związku i tak chcesz poznawać drugiego człowieka, nie koniecznie tego z którym jesteś a ja - ja nie chce być substytutem poznania. Ani... substytutu szukać.
Im bardziej mówię, że nie chcę tym więcej ludzi oferuje mi to poznanie.
- więc kiedy wracałam wczoraj do domu sama, byłam wdzięczna, że nie dzielę się łóżkiem z nikim poza sobą. Majka miała lekki chód. A Zośka dawno już spała. Więc szłam z Majką, równie lekko co ona stawiając kroki i zastanawiałyśmy się co może przynieść przyszłość... dominantą moją i Majki jest fakt, ciągłego zastanowienia. Gdybym wskoczyła w ich morze, mogłyby mnie pożreć niczym żarłacz biały. Rozszarpać na kawałki, albo sama... mogłabym się rozbić o ich klif. Ale ciągle pływałam i już rzadziej była to tratwa a na pewno tonąc... brzytwy się nie chwytałam. Nie na ten moment. W tej chwili - dryfowałam... lekko poganiana przez fale.
Wczoraj odezwał się Olaf. Winszuję małe zwycięstwo - wygrałam.
Wszyscy też pytają co z Piotrem? Piotr przestał istnieć w obrębie mojego punktu odniesienia. Z dniem wczorajszym; chociaż wczoraj jeszcze chciałam zadzwonić i go usłyszeć, to fakt, że tego nie zrobiłam odnotowuje dzisiaj w kalendarzu.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - pęd i logika.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz