Czasem mam ochotę tym parasolem wyrządzić kilka szkód, ale zbawienna okazuje się kropla deszczu na mym policzku. Oczywiście, że chciałabym aby ciepła dłoń, rozgrzana wspomnieniem otarła twarz. Ale uczę się - że chłód nie zawsze musi mieć śmiercionośne oblicze, i nie zawsze - musi mierzyć w samo sedno boleści człowieczych. Chociaż zazwyczaj tak jest; przeraźliwie ciepłolubni, szykujemy się na mrozy tysiąclecia a później... zima znów zaskakuje człowieka. Czy w tym roku spadnie śnieg? U mnie miesza się z deszczem, tam w środku jest chlapa. Czuję, że brudzę kolejną parę butów i umywam... od tego ręce. Jak jest na prawdę? Czy oszukujemy siebie aby przezwyciężyć przyzwyczajenie, i w końcu zaczynamy wierzyć wiarą mocy dziesięciu modeł - że znika stare a przychodzi zupełnie nowe?
Pogoda zakrawa o melancholię. Pytam Majki, o której pogodzie mówi - pogodzie za oknem, czy pogodzie ducha? Sile się na śmiech i prawą dłonią zagarniam ją pod swój klosz dziecięcej naiwności. Majka nie protestuje. Gorzej w takich sytuacjach z Zośką, która szamocze się niczym ryba wyciągnięta z wody... traci powietrze, bo naiwność godzi w jej perspektywę silnej kobiety w płaszczu przeciwdeszczowym. Jak to jest? Że Zośka to suma składowa a jednak tak wielka kontra dla rozgrzanej Majki... Jestem pośrodku.Andrzej w jednej z rozmów telefonicznych powiedział, że nie ma takiej sytuacji, w której człowiek nie mógłby użyć słowa, wykonać zdania z podmiotem i orzeczeniem. Chyba... że nie chce tego robić. Dlatego było milczenie. Milczenie zamówione. Milczenie pełne chęci do ciszy. >>i ja<< codziennie wskazująca Majce dowody na cudze nieistnienie.
Wizja tego, jak wiele mam do zrobienia - przeraża.
Ta sesja pierwsza od kilku lat... idzie niczym krew z nosa.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - kropla w morzu potrzeb.
Chodź przytulę twe kałuże.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz