Miał się zacząć z hukiem, ale nie takim - zrobiło się zbyt głośno. Za wiele ludzi czegoś ode mnie chciało, bardzo dużo żądać zaczęło Majki. Zauważyłam, że od czasu do czasu jedna przechwytywała cechy drugiej... Majka dzisiaj miała wszystko w poważaniu. Leżała na kanapie obok mnie z rękoma założonymi na twarz i odmawiała współpracy. Zarzekała się na wszystkie świętości, że nie chce wiedzieć. Ale wszystkie trzy chciałyśmy wiedzieć - co z wczorajszych słów było prawdą.Mam takie dziwne uczucie w dole żołądka - nie, nie jest to nadchodzący kac... - że chciałabym aby słowa okazały się prawdą, w innym przypadku już nigdy nie spojrzę na Piotra tak samo jak na początku, ani nawet tak jak w połowie drogi.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - dziękuję po stokroć za wczoraj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz