Spytałam o to Ankę. Leżąc na drugim łóżku stwierdza: najgłupsze najbardziej pożądanym - miała rację, to co zdawało się być dla nas irracjonalne w domyśle, szybko było wdrażane w szyk życia. Jak? Ludzka mentalność. Mentalność ludzka -ta sama- dostrzega zmiany bardzo szybko, kiedy widzi opad stosunków międzyludzkich. Między mną a Olafem zaczynało być krucho. Po ostatnim spotkaniu już tak było, ale nie raz mieliśmy słabsze na duchu dni... kiedy jedyne na co mogłam się wysilić to zawinięcie w koc i oddelegowanie go do kobiety, z którą mieszkał. Obiecywałam sobie ostatnio, że z tym skończę - może to właśnie ten moment, kiedy nagromadzenie niewdzięcznych słów wprawia mnie w stan sceptyzmu, kiedy widzę jego kolejne adnotację z Facebook'a. Pamiętam kiedy ogrom czasu wstecz patrzyłam na nich jak na szczęśliwy związek, ale perspektywa patrzenia zmienia się wraz z nową informacją i kolejnym rokiem w dowodzie - dziś - patrzę na nich jako na związek interesu i czegoś bliżej nieokreślonego; właśnie tu. Tu pojawia się moje zastanowienie jak to trzyma się szablonu postępu i ile... Olaf napakował w niego kłamstwa.Jak było z Olafem? Lubiłam go i ceniłam go. Ale im więcej wspólnych wyjść (a jednak osobnych) tym mocniej moje spostrzeżenia pozostawiały niesmak z każdym kolejnym pocałunkiem. Wczoraj wycedził mi, że ostatnio bywam męcząca i stawiam coraz to większe wymagania - nie mogłam stawiać wymagań, bo nie należał do mnie, moja perspektywa patrzenia na to wszystko znacznie się poszerzyła od wczoraj. Śmiem twierdzić, że zmądrzałam co do Olafa - rzuciłam kamieniem w czystą taflę wody tylko po to aby na dobre ją zmącić - napisałam elaborat dotykający najczulszych aspektów jego osobowości; zarzuciłam zapyziałość i niekonsekwencje, arogancje w tembrze głosu... Rzucaliśmy w siebie surowym mięsem? Olaf na pewno to wczoraj robił. Wylał na mnie wiadro pomyjów i czekał aż ja wyleję na niego kontener tego samego gówna - nie doczekał się. Obrałam taktykę pokory i nonszalancji. Powiedziałam co miałam od dawna do powiedzenia i urwałam ciąg przyczynowo-skutkowy.
Chciałam kilka wpisów niżej starzeć się w towarzystwie Olafa, nie jako prosta wykładnia tego równania, ale jego pochodna. Chciałam być jakimś składnikiem i dalej... oczywiście dalej uważam go za niesamowitego człowieka, ale siejącego destrukcję w zależności jak wiatr mu zawieje.
Chyba wiał porządnie.
Kazał przemyśleć swoje słowa, ale ja dałam mu plik swoich własnych, które - jak zawsze - wziął na przeczekanie. Przejmowałam się Olafem? Śniłam dzisiaj o nim. Zmęczył mnie niemiłosiernie ten sen... Przejmowałam się Olafem bo ceniłam jego towarzystwo chociaż na pozór widniało jako (??) ... Tylko nauczyłam się jednego: tak jak Piotra mogłam coraz bardziej odsuwać na boczny tor, tak samo mogłam zrobić z Olafem tyle że Olaf był moją wykładnią skomplikowanej przyjaźni a nie... obiektem westchnień jak nieraz nieskromnie śmiał twierdzić.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - na przeczekanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz