wtorek, 4 lutego 2014


-Chcę być dla kogoś na stałe i chcę być dla kogoś ważna.
-Ja też Dominika...
- Spotkałam kogoś i pierwszy raz poczułam się w taki sposób. Ujmujący sposób, nie myślałam, że tak można... Wszystko się przewróciło i mi podziękował - twierdząc - że jestem ważna, ale chce być sam.
-Argument, który przytoczył jest nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że potrafisz to przewidzieć. Są takie sytuacje, że osoba, która siedzi ci ciągle w głowie i tylko ona, składa przysięgi, że jest szczera i gotowa na wszystko, ale... jej nie wierzysz choć chcesz, bo dbasz bardziej o swój komfort psychiczny i poczucie człowieczeństwa jako indywiduum.
-Nie rozumiem...
-Czasami można być tak bardzo pochłoniętym kimś, że przestaje się być sobą, ale to nie oznacza złego to oznacza to, czego szukasz ale nie wiesz... że poszukujesz. 
-Nie zrobiłam mu nic złego Konradzie. Uważałam na niego jak na najdroższą filiżankę z porcelany. Bałam się, że momentami zacznę chuchać i dmuchać na niego. Bo... wydawał mi się tak cenny.
-Nie kierowałem tego zarzutu w Twoją stronę.
-... Najgorsze jest to, że czuję jakby ktoś po tak krótkim czasie odebrał mi ważną część własnego człowieczeństwa. 
- Dlatego po takich doświadczeniach często się ucieka, co nie jest dobre. Chcesz uciec prawda? Dobrze się widzi tylko sercem, problem w tym, że im człowiek starszy tym ten wzrok jest bardziej sponiewierany... i niewyraźny, niezdolny do oceny. 
- Pierwszy raz jestem w tak bardzo spaczonym punkcie, gdzie nie mam sił.
-Mówi się, że człowiek nabiera doświadczenia ucząc się na błędach. Dzisiaj... chyba drugi człowiek uczy się ucieczki przed kimś albo co gorsza - przed samym sobą. On uciekł Dominika i musisz przestać go gonić, mimo, że czuję, że jest Ci o krok do ubrania butów i wyjścia w ten mróz... Nie zrozumiał i nie docenił, żal to kwestia czasu, czego mu współczuję patrząc po mnie- żal przyszedł za późno bym mógł się Tobie zreflektować.

Od dwóch godzin rozmawiam z Konradem. Mężczyzna z mojego pierwszego, poważnego zaangażowania emocjonalnego. Czasem mam wrażenie, że zna mnie równie dobrze co ja sama a nawet i bystrzej spogląda na moje uwikłania myśli. Wszystkie powroty jakie mieliśmy były różne: szarpane, stałe, dobre, gorsze... ale każde dla mnie wartościowe. Czegoś się z nich uczyłam. O sobie. O człowieku. O emocji, która mnie prześladuje. Dzisiaj rozmawialiśmy o tym, jak bardzo się zmieniliśmy od pierwszego momentu z początku naszych studiów. O tym... czego mając dwadzieścia trzy lata - oczekujemy od życia. Czy w ogóle mamy prawa do oczekiwań.

Konrad chciał miłości. Chciał mieć miłość a nie musieć o niej pisać. Ja - chciałam być dla kogoś stała, być na stałe nie na chwilę. Czy to w ogóle jest jeszcze dzisiaj możliwe?... Leżałam na antresoli zwinięta w kłębek i dławiłam szloch. Nie umiem się godzić z tym co staje się niezgodne i nieadekwatne do mojego położenia racji, miałam rację. Miałam ją jak cholera, ściskając w garści! Czułam, że ją mam... i nie mogłam jej użyć, bo moja racja okazuje się być inna niż Grzegorza.


* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - boję się tęsknoty, która powoli rozpycha się w moim łóżku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz