Kruczoczarny wyjechał.
Zośka ciągle szturchała mnie ramieniem, żeby dać mu szansę. Widziała, że kiedy nikt inny nie patrzył... zakładałam jego jeansową koszulę i tańczyłam po pokoju głośno śpiewając. Był czymś czego kompletnie teraz nie potrzebuję - skrajnością. Sekundą potrafił mnie wepchnąć w dobry nastrój i kolejną wprowadzić w amplitudę furii. Niczego nie udawałam, mogłam być wybuchową krzykaczką, roześmianym dzieckiem, kobietą ociekającą seksapilem, rządzącym tyranem, inteligentnym dysputą... MOGŁAM BYĆ SOBĄ.
Skąd to się brało?
Chyba stąd, że jeszcze się nie liczyłam z jego zdaniem. Nie wiedziałam, czy jest zdolny do emocji, czy emocje właściwie... posiada (?) Ale kiedy leżałam rozzłoszczona w łóżku, i żadne nie chciało odpuścić po kilkunastu minutach, był mi bliżej o kolejny gest.
Ciągle wszyscy pytają: czego chcę?
Każda z nas oczekuje zupełnie innych rzeczy:
Majka - chce miłości; skrajnie szalonej, romantycznej, monotonnej... chce, żeby uczucie było wyznacznikiem jej tygodnia, żeby czuła jak od środka pożera ją płomień a samounicestwienie - przestaje mieć prawo racji bytu. Chce być małym dzieckiem w cudzych, potężnych ramionach.
Zośka - chce pożądania; iskry, ironii, sarkazmu... chce być partnerem rozmowy, partnerem sporu. Chce nie liczyć czasu, nie szukać wczorajszego dnia - zatrząść chwilą i w tej chwili gonić za sobą i kimś jeszcze; chce być panią swojego losu z niezależnością sypiać ale i dzielić... niezależność przez kogoś.
Dominika - chcę racjonalnego argumentu; inteligencji, zrozumienia, wymagania i poświęcenia... chcę czuć stabilizację. Chcę być mnożona i dzielona, chcę tworzyć. Mieć moc sprawczą, móc zdecydować i porwać kogoś swoją decyzją...
Kruczoczarny tego wszystkiego mi nie da. Mógłby. - nie wiem... wzbudza we mnie "nie wiem" i ciszę.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - moje odseparowanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz