(...)
Życie na poczekaniu.
Przedstawienie bez próby.
Ciało bez przymiarki.
Głowa bez namysłu.
Nie znam roli, którą gram.
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
O czym jest sztuka,
zgadywać muszę wprost na scenie.
Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia,
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacji.
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem.
Moje instynkty to amatorszczyzna.
Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza.
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.
Nie do cofnięcia (wykonane) słowa i odruchy.
Nie doliczone gwiazdy,
charakter jak płaszcz w biegu dopinany,
oto żałosne skutki tej nagłości.
Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu.
Albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć!
A tu... już piątek nadchodzi z nieznanym mi scenariuszem.
Czy to w porządku pytam
(z chrypką w głosie,
bo nawet mi nie dano odchrząknąć za kulisami)
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
Stoję wśród dekoracji i widzę, jak są solidne.
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.
Aparatura obrotowa działa już od długiej chwili.
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
\Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
I cokolwiek uczynię,
zmieni się na zawsze w to co uczyniłam./
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - siedzę za kulisami i czekam na akcję.
Pamiętniki człowieczeństwa - siedzę za kulisami i czekam na akcję.
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - pierwszy raz czuję, że jest to tego warte.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz