Ciągle się określamy i czekamy. Nie wierzę, że to właśnie ja uczę się czekania... Początkowo wydawało mi się, że myślimy tymi samymi kategoriami czasu i rzeczywiście - tak było; jednak im "głębiej w las" widzę przydrożne różnice. Każde z nas przywiązuje się w innym tempie. Mieliśmy czekać miesiąc aż do kolejnego spotkania, zobaczymy się szybciej.
Każde z nas czeka ze swoją rozmową. Chociaż dzisiaj nad ranem, zaczęliśmy mówić o tym samym. Potrzebujemy czasu, nieustannie go potrzebujemy... żeby zacząć zawężać wzajemne pole widzenia. Nie chcę się nim dzielić. Sama myśl o tym, powoduje, że spinam mięśnie i czekam na "booom". Widzę, że jego też razi możliwość konsumpcji na więcej niż jeden talerz, ale co?
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - najlepszą rzeczą jaką mężczyzna może ofiarować kobiecie to... pewność!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz