wtorek, 11 lutego 2014

Rano napisał do mnie Olaf, po pierwszej odpowiedzi wyczuł mój nastrój. Kiedy zadzwonił mój głos lekko się uśmiechał, chociaż jeszcze dławiło go zaspanie z goryczą. Miałam duży żal do Grzegorza za całokształt procesu sytuacyjnego, jaki wywołał i próby pierwszych kilku zepchnięć odpowiedzialności na mnie - to był wyznaczniki, którego poszukiwałam i któremu się nie dałam. Nigdy nie będę ponosiła odpowiedzialności zbiorowej za cudze zaniechania. Tą decyzję podjęłam dawno temu i próba przemycenia swojej bezmyślności w moje poczucie własnego ja, była bardzo nieudana. To takie... wpychanie swoich-cudzych słów w moje gardło, nie dławiłam się - ja po prostu nie otwierałam już na to ust.

Olaf stwierdził, że jeżeli komuś przeszkadza kobieta w wymiarze medialnym, sprawnie poruszająca się po przekaźnikach social media to powinien... kupić sobie świnkę morską! Zaraz po tym, wyprzedził moje pytanie i skwitował: że wszystko ze mną jest w jak najlepszym porządku, że to... nie było tym czy mogło się wszystkim nam zdawać. Czasem w takich momentach... zastanawiałam się jak bardzo Olaf lawirował między doborem słów, aby nie uderzyć w kruchość moich rozterek, ale z drugiej strony... nigdy nie byliśmy wobec siebie ckliwo-czuli, dlatego - nie obawiałam się sprzeniewierzenia prawdy. Otrzymywałam od niego prawdę, nawet gdy wiedział, że mogę się po niej nie dźwignąć. Dźwigali mnie wszyscy razem.

Przyjaźń. To nowe słowo, które zaczynam coraz mocniej doceniać wraz z kolejnym rokiem. I nawet jeśli... moi przyjaciele żyją w świecie mediów, są hedonistami we własnej surrealistycznej kategorii życia to ciągle - są moimi przyjaciółmi. Dwadzieścia dwa lata zbierałam ich z różnych posadzek niemocy i nagle... nadszedł rok, w którym to oni notorycznie mnie podnoszą z lodowatego chodnika egzystencji. Co im zawdzięczam? Kolejne wstawanie z kolan. Mimo ekspresywności różnych charakterów - bo żadne z nas nie jest podobne, żadnemu nie mogłabym zarzucić duplikatu... nie jest łatwo, ale doceniam... codzienne odbicia dla własnego kontrapunktu. Jak różnie - mogę na siebie spojrzeć. I na nich.

Grzegorz nie dokonał nawet najmniejszej próby poznania mojego świata, poznania mnie i tego... kto oraz co jest bliskie, bliższe. Rezygnacja z poznania przed "poznaniem" to egoizm a istnieje cienka granica między: zdrowym egoizmem, a egoizmem niesmaku...


Przestanę to roztrząsać. Nie akceptuję rezygnacji z drugiego człowieka, bez wiedzy kim jest ten człowiek - nie godzę się na to i nie chcę... wokół siebie ludzi, którzy tak łatwo poddają się swoim wyimaginowanym słabostką.


* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - przestać wspominać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz