Dzisiaj Kruczoczarny dostał rykoszetem mojej złości. Zaczynam być wdzięczna, że jest bardziej cierpliwy niż ja sama. Czuję pobłażanie przez telefon... potrzebuję tego. Razem z Kruczoczarnym dajemy sobie marzec, bez widoku. Będziemy żyć w różnych miastach, szukać własnych stabilizacji i samookreśleń, aby móc - rozszerzyć własną lokalną wizję.
Najpierw czułam złość zmieszaną z rozczarowaniem, teraz myślę, że ten miesiąc jest potrzebny bardziej mnie niż jemu. Ułożenie życia w miarę względnej chronologii własnych przeczuć. Każdy rozpakuje raz jeszcze pudełka, on dosłownie... i zobaczymy, czy od planu: nie mam miejsca na Twoje czułe oczy... zmieni się. Już się zmienia. Moje zatwardziałe podejście lekko odpuszcza, widzę po reakcji - wet za wet.
Marzec.
Zbliży czy rozdzieli?
* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - odwaga zabija mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz