czwartek, 6 lutego 2014



Wszechświat się uwziął. W gabinecie jednego z wykładowców toczyła się debata na temat istoty dawania drugiej szansy - pro bono. Kiedy zostałam zapytana o zdanie... Zaśmiałam się i zapytałam, w którym świecie oni żyją? Powiedziałam, że fikcja  daje drugą szansę ale rzeczywistość poza literacka - jak widać - jest bardziej wzmożenie okrutna i obcina ręce tym, którzy mają czelność po nie sięgać i ich się domagać. Poczułam cztery dorosłe spojrzenia na swoim ciele... Mój ulubiony doktor, któremu z oczu bije ponadczasową mądrością, zapytał gdzie zgubiłam swój altruizm i spaczenie zawodowe na świat przez różowy okular? ... Zapytałam czy był kiedyś na placu wolności? I czy poczuł de facto - wolność? Brak odpowiedzi był dla mnie odpowiedzią. Wtedy powiedziałam, że wolność jest tak ułamkowym pojęciem i tak bardzo... ulotnym, że nie wiem czy kiedykolwiek ktoś z nas ludzi ją poczuje w punktacji sto na sto. Więc co z tą szansą? Dostałam wpis do indeksu i adnotację - abym nigdy nie bała się sięgać po to co czuje, ze mi się należy a przede wszystkim - abym nigdy nie odmawiała człowieczeństwa drugiej osobie a świadectwem naszego humanitaryzmu jest właśnie wola drugiej szansy.

Wychodząc usłyszałam jeszcze, że Mark Twain może pokrzyżować moje plany - podobno - za dwadzieścia lat będziemy żałować rzeczy, których nie zrobiliśmy niż tych, które zrobiliśmy. Dlatego: odwiążmy liny, opuśćmy bezpieczną przystań i złapmy w żagle wiatr nieznajomego.


Na czym polega istota dzisiejszego dnia?

Część mnie szuka opcjonalnie dobrej perspektywy, druga część prosi bym szukała rozwiązania na powrót.


* * *
Pamiętniki człowieczeństwa - czytam Ulissesa i płaczę, chrzani mi się w głowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz